Damska wersja Harrego Pottera
Hej! Na dzisiejszy post zapowiada się dłuższa historia, więc przygotujcie sobie kawę/herbatę/ziółka/whatever. W okresie świątecznym napisała do mnie Laura z Firmoo z propozycją współpracy. Przez 2 dni zastanawiałam się czy w ogóle przyjąć tą propozycję, ponieważ nie noszę okularów. Później pomyślałam sobie, że może jednak fajnie wypróbować jakieś zerówki. Chciałam wybrać okulary nie za duże, ale też żeby nie były za małe. Wybierałam je prawie tydzień... Tak, tak. Tyle czasu zajęło mi wybieranie samych oprawek. Zdecydowanie łatwiej jest, gdy możesz iść do sklepu i przymierzyć okulary, ale tutaj w końcu dałam radę i wybrałam TE okulary. Ogólnie rzecz biorąc są super. Wygodne, nie uciskają w nos, matowe, nie czuje ich na nosie w ogóle (mówię ja- nieokularnica, której przeszkadzają nawet okulary przeciwsłoneczne).
Wraz z okularami dostajemy porządne opakowanie i ściereczkę (której zapomniałam umieścić na zdjęciu, chlip chlip). Nie wiem jak Wam, ale mi się bardzo podobają. Jedynie do jednej rzeczy mogę się doczepić - smród. Kiedy otworzyłam paczkę (która szła do mnie tydzień : O mega express) przeokropnie śmierdziało, jakby plastikiem, jakby czymś mega sztucznym. Wystawiłam je na balkon na noc i się wywietrzyły. Teraz mogę je nosić bez bólu głowy :)
Chciałabym jeszcze polecić Wam współpracę z Firmoo. Więcej informacji znajdziecie tutaj.
Buziaki,
Madzia ;)







