Tytułowy duet na moich paznokciach gościł kilka dni. Pomysł na takie połączenie kolorystyczne nie jest mój, natknęłam się kiedyś na podobne zdobienie w internecie. Ten prosty mani zebrał dużo pozytywnych komentarzy, chociaż sama muszę przyznać, że źle mi się to nosiło.
Softer Crazy Colours z numerkiem 19 to intensywny róż z delikatną niebieską poświatą. Jeśli znacie tę serię to pewnie wiecie, że dużo lakierów zawiera mieniącą się poświatę. Czy ona coś daje? Zdecydowanie tak, lakier na paznokciach nie wygląda 'płasko', jest bardziej żywy. Krycie bardzo dobre, na zdjęciach widzicie 2 warstwy. Schnięcie przyzwoite, po 30 minutach od nałożenia drugiej warstwy mogłam spokojnie przyklejać taśmę klejącą, aby stworzyć trójkąty lakierem Golden Rose Jolly Jewels 115. Nie wyszło idealnie równo, ale efekt jest zadowalający.
Buziaki,
Madzia.
Do lakierów firmy Softer nie mam dostępu (chyba, że w moim mieście znajduje się jakaś tajna drogeria z Softerkami o której nie wiem). Kiedy okazało się, że mam ten zaszczyt i szczęście być jedną z testerek lakierów tej firmy, byłam bardzo szczęśliwa. Szczęście nie przestało dopisywać, ponieważ lakiery okazały się być bardzo dobrej jakości, a co najważniejsze są trwałe jak cholera (że się tak wyrażę:) ). Moją przygodę zaczęłam z Pro Activem 77 - moim numerem 1. (Klikając w zdjęcie przenosicie się do notki z danym lakierem).
Kolejny był Softer 26 - zimowy błękit na którym wykonałam mroźny manicure.
Później przyszedł czas na Softer 24 - Mojito. Cudną miętkę z odrobiną drobinek.
Na sam koniec zostawiłam Kiwi - jest tak fajny jak jego pozostali przyjaciele. Nie chciałam go przedstawiać w sposób banalny, więc przygotowałam gif. Gif, który podsumuję całą akcję zorganizowaną przez Polskie Lakieromaniaczki. Dziewczyny, dziękuję za tę szansę :)
Softery polubiłam i polecam wszystkim serdecznie, szczególnie ze względu na trwałość (na moich paznokciach trzymają się dobrze, lecz jest to kwestia indywidualna).
Czy Wy też lubicie Softery? :) Jak Wam się spodobał gif? :)
Buziaki,
Madzia!
Cześć Dziewczyny. Jak pewnie pamiętacie zostałam wybrana w akcji Trendy przez nasze Kochane PLmaniaczki do testowania lakierów Softer. Na deser zostawiłam sobie Mojito. Kolor, który jest absolutnie wyjątkowy - polubiłam się z nim :)
Niby mięta, niby nie. Nie pasował mi do mojej miętowej obudowy, ponieważ jest bardziej nasycony i żywy. Na paznokciach nie wygląda nudno i moim zdaniem jest ciekawy. Z nakładaniem nie miałam żadnych problemów, nie smuży i kryje po 2, ewentualnie 3 warstwach. Dlaczego piszę ewentualnie? Czasami nie uda się ładnie rozprowadzić 1 warstwy i w pewnych miejscach mamy straszne prześwity. W takim przypadku druga warstwa sobie z tym nie poradzi dlatego potrzebna będzie trzecia.
Nie jest to czysty krem. Lakier ma w sobie błyszczące drobinki (tak jak poprzedni lakier z numerkiem 26), które sprawiają, że na paznokciu jest połyskujący. Nie jest perłowy, nie nie.
Schnie dość długo, tym razem nie robiłam żadnego zdobienia, więc nie nakładałam top coatu. Po 20 minutach niestety rozpakowywałam zakupy i uszkodziłam palec wskazujący. Co do zapachu, mój lakier nie ma na nakrętce oznakowania jakoby miałby to być lakier zapachowy. Aczkolwiek, mogę stwierdzić, iż zapach lakieru był zadowalająco ładny - nie odrzucał i dało się wytrzymać bez otwartego okna.
Softer kolejny raz mnie zaskakuje. Trwałość lakieru BEZ top coatu wyniosła 5 dni bez żadnych odprysków, a końcówki starte tylko leciutko. Dla porównania, kiedy zmyłam Softera nałożyłam Wibo 169 i kolejnego dnia miałam starte końcówki, a top coat nałożyłam...
Lakiery można kupić w sklepach Trendy Shop oraz na stronie internetowej w cenie 6,99. Wydaje mi się, że cena jest adekwatna do jakości produktu :) Polecam.
Buziaki,
Madzia.
Dzisiejszy bohater to Softerek z numerem 26. Seria Crazy Colours jest znana, możemy często spotkać ją na blogach. Ja niestety nie mam dostępu do lakierów Softer więc koniecznie chciałam wypróbować lakier z numerkiem 26.
Kolor - cudny błękit. Posiadam kilka błękitów ale żaden nie jest taki sam jak ten. Posiada lekki shimmer, którego na paznokciach w ogóle nie widać, ale wpływa na lakier. Powoduje, że nie jest czysty kremowy tylko lekko (BARDZO lekko) perłowy, błyszczący.
Niestety, idąc dalej nie będzie takich zachwytów jak przy Pro Active 77 . Konsystencja w sumie jest dobra,trochę bardziej w lejącej, więc łatwo zalać skórki. Kryje po 3 cienkich warstwach (chociaż nadal miałam lekkie prześwity, więc jedna przydałaby się grubsza. Schnie przeciętnie - 15/20 minut. Trwałość - po 3 dniach dalej w stanie dobrym. Uzupełnię jutro jak będzie się trzymał.
Jest fajny, dałabym mu 4+ za trudności z aplikacją u jednej ręki (U prawej było wszystko ok, więc myślę, że to moja nieuwaga). Gdy patrzyłam na paznokcie miałam przed oczami śnieg. Taki puszysty. I gęsty... Zdecydowałam się wykonać zdobienie, żeby nie było "nudno".
Przygotowałam również tutorial dla osób które chciałyby odtworzyć mój zimowy mani.
1. Malujemy koniuszek gąbki białym lakierem.
2. Odciskamy nadmiar na kartce. Ważne żeby na gąbce było bardzo mało lakieru.
3. Delikatnie przyciskamy gąbkę na końcówkę paznokcia i stopniowo przyciskamy wyżej.
4. Nakładamy na cieniowane paznokcie GR Carnival 01. W tym momencie tworzymy padający śnieg.
5. Na pozostałe paznokcie nakładamy My Secret 104 (opcjonalnie).
6. Farbką akrylową i cienkim pędzelkiem robimy śnieżynki na uprzednio pomalowanych paznokciach.
7. Czyścimy niedoskonałości i całość wyrównujemy top coatem.
Poczułyście zimę?
Buziaki,
Madzia
Zostałam wybrana wraz z 9 innymi blogerkami do testowania lakierów Softer. Bardzo się ucieszyłam, gdyż w moim mieście nigdzie nie mogłam trafić na lakiery tej marki. Mogłyśmy wybrać lakiery, które chciałybyśmy dostać. Dostałam moje wymarzone lakiery i jako pierwszy poszedł w ruch Pro Active z numerkiem 77.
Niestety, zdjęcia robiłam bez zakrętki, ponieważ ucierpiała podczas podróży, ale lakier jest cały i zdrowy (całe szczęście bo jest wspaniały!).
W buteleczce znajduje się 10 ml pięknego przybrudzonego różu (Dokładnie taki miał być GR Rich 104!) Do pełnego krycia potrzeba 3 cienkich warstw, bądź 2 grubszych. Ja nałożyłam 3 cieńsze, które wyschły bardzo szybko. Byłam zdziwiona, nie odczułam tego, że 10 minut temu pomalowałam paznokcie. Na tych zdjęciach widzicie sam lakier, bez żadnego top coatu.
Warto wspomnieć o pędzelku, który jest (moim zdaniem) IDEALNY. Nie musiałam nic poprawiać, nic zmywać, żadna skórka nie ucierpiała. Dodatkowym plusem jest konsystencja, która pozwala na wspaniałą aplikacje, jednak trzeba mieć wprawę w malowaniu paznokci, gdyż lakier szybko zastyga i nie można pozwolić sobie na ewentualne poprawki.
Trwałość 5 dni z top coatem (z myciem naczyń bez rękawiczek). Dla mnie jest to wynik świetny, mało jaki lakier wytrzymuje u mnie tyle w takim stanie ;)



Jak dla mnie, lakier spisał się na 5. A kolor nawet na 6+ :) Uwielbiam takie kolory, wydaje mi się, że moje dłonie wyglądają lepiej. Można go kupić tutaj oraz stacjonarnie w sklepach Trendy Shop.
A dla osób, które nie mogą wytrzymać z jednym kolorem przygotowałam szybkie i proste urozmaicenie. Postawiłam przede wszystkim na kolor, nie chciałam żeby ten piękny róż zniknął przy tym zdobieniu więc wykonałam glitterowy gradient.
Jak osiągnęłam taki efekt? W bardzo prosty sposób. Obejrzałam TEN tutorial Lucy Stash. Nie robiłam jednak tego tak dokładnie jak ona, po prostu na początku bardzo małą ilością brokatu zaczęłam od skórek i przesuwałam się wyżej. Kolejne zamoczenie pędzelka - doszłam tylko do 2/3 tego co wcześniej a za 3 razem pomalowałam tylko przy skórkach.
Paznokcie pomalowane w środę (27.11), a teraz zdjęcie robione w niedziele (1.12) - PIĄTY DZIEŃ lakieru na paznokciach. Może to zasługa bazy, nie wiem, ale lakier jest dobry, w 100% polecam :)
 |
| Lekko widoczne starte końcówki; małe odpryski: na kciuku i serdecznym. |
Buziaki,
Madzia.